Wzbogacanie diety – konieczność czy fanaberia? Moja historia z suplementacją

Dariusz Młynarski

17 października 2021

Miałem jakieś 30 lat, kiedy trafiłem na prelekcję o suplementacji diety. Usłyszałem tam rzeczy, które były dla mnie wtedy zupełną nowością.

Po pierwsze, powszechnie dostępna żywność ma dziś znacznie mniej składników odżywczych niż kiedyś, za to sporo rzeczy, które nam nie służą. Po drugie, pokrycie wszystkich potrzeb organizmu samym jedzeniem ze sklepu jest cholernie trudne, o ile w ogóle możliwe.

Logika tego wykładu do mnie trafiła. Tak zaczęła się moja świadoma przygoda z suplementacją, która trwa do dziś. Od 18 lat mam w kuchni osobną półkę na preparaty, którymi wzbogacam dietę swoją i moich dzieci. One korzystają z tego odkąd jedzą cokolwiek innego niż mleko mamy.

Zacząłem to robić NIE dlatego, że chorowałem albo coś mi dolegało. Po prostu wydało mi się to logiczne, więc robiłem to profilaktycznie.

Suplementacja czy wzbogacanie diety?

Rynek suplementów szybko zagospodarowały koncerny farmaceutyczne i producenci odżywek dla kulturystów. Z mojego punktu widzenia zasypali go tonami chemii, a ogromne budżety reklamowe zrobiły resztę.

Efekt jest taki, że do jednego worka z napisem „suplementy” trafiają bezwartościowe, ładnie opakowane pseudoleki i naprawdę wartościowe preparaty. Dlatego na tym blogu często używam określenia „wzbogacanie pożywienia”. Lepiej oddaje to, jak takie wsparcie powinno działać: jako dodatek do jedzenia, a nie tabletka na wszystko.

Długo nie miałem własnych dowodów, że to działa

Krótko po tamtej prelekcji zawodowo zająłem się promocją zdrowego stylu życia i produktów, które w tym pomagają. Robię to już kilkanaście lat.

Klienci dziesiątki razy pytali mnie o to samo:

„Panie Darku, Pan taki zdrowy, to skąd Pan wie, że to działa?”

Przez większość kariery miałem z tym zagwozdkę. Żaden suplement nie dał mi spektakularnych efektów, nie wyciągnął mnie z ciężkiej choroby i nic mi nie odrosło. Paradoksalnie to był problem. Jak dzielić się doświadczeniem z czegoś, czego efektów w zasadzie nie czujesz?

Skąd dziś wiem, że to ma sens

W 2015 roku złamałem obojczyk na nartach na Słowacji. W szpitalu w Rużomberoku prowizorycznie mnie zabandażowali i odesłali do domu. Kilka dni później siedziałem u anestezjologa w Gdyni ze stertą wyników badań, których w normalnych okolicznościach pewnie nigdy bym nie zrobił.

Anestezjolog miał zdecydować, czy Młynarski nadaje się do operacji. Okazał się sympatycznym, pogodnym człowiekiem. Powiedział, że nie lubi takich zdrowych pacjentów, bo nie ma się przy nich czym wykazać.

Przeglądając moje parametry, powiedział mi, że od trzydziestki mój organizm właściwie się nie zestarzał. Spokojnie mogłem sobie odjąć z licznika 10-12 lat.

Podziękowałem mu serdecznie. Dał mi mocny argument, że to, co robię od lat, ma sens. Wzbogacanie diety było u mnie stałym elementem życia, obok ruchu i zdrowego jedzenia. Tak wygląda efekt, którego nie czuć z dnia na dzień, ale widać po latach.

Paradoks młotka, czyli dlaczego tak trudno zacząć

Ludzie dużo częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból przychodził tydzień po uderzeniu. Wbijając gwoździe uważasz, bo boli natychmiast. Nazywam to PARADOKSEM MŁOTKA.

Ze wzbogacaniem diety i w ogóle z całą profilaktyką jest podobnie. Nie myślisz o tym na co dzień, bo konsekwencje zaniedbań przychodzą po wielu latach. Jeśli jesteś w miarę zdrowy, dobre jedzenie i suplementacja nie dadzą spektakularnych efektów. Może nawet nie zobaczysz żadnej szybkiej zmiany.

Dlatego mnóstwo ludzi nie korzysta z suplementów, bo „nie wierzy” albo „nie jest przekonana”. Niektórzy są „sceptyczni” i jeszcze widzą w tym zaletę, bo przecież „nie dadzą sobie wcisnąć kitu”.

Twierdzę buńczucznie, że te poglądy nie mają tu żadnego znaczenia. Możesz wierzyć albo nie wierzyć w grawitację, a gdy trafisz na dziurę, i tak w nią wpadniesz, zawsze pionowo w dół. Biologia, tak jak fizyka, działa po swojemu, bez względu na to, co o niej sądzisz.

Spójrz na ciało jak na samochód

Chciałbym, żeby ludzie traktowali swoje ciała tak, jak niektórzy traktują samochody.

Kupując auto spodziewasz się, że przejedzie bez większych awarii, powiedzmy, 200 tysięcy kilometrów. Pod jednym warunkiem: lejesz dobre paliwo, pilnujesz przeglądów, wymieniasz olej. Kiepskie paliwo, stary olej i ciężka noga sprawią, że auto rozsypie się dużo szybciej, niż przewidziała fabryka.

Z ciałem jest tak samo. Są na świecie miejsca, gdzie dożycie setki w dobrej formie nikogo nie dziwi. Niezależnie od tego, czy przeżyjesz 80 lat czy 110, chodzi o to, żeby być sprawnym prawie do końca. Pod warunkiem odpowiedniego paliwa i konserwacji.

„Jestem jeszcze młody, nie myślę o takich rzeczach”

To kiedy zamierzasz zacząć o siebie dbać? Kiedy samochód jest nowy, też lejesz byle co i zapominasz o przeglądach?

Wybór zawsze należy do właściciela, oby był świadomy. Jedno jest pewne: jeśli zaniedbasz paliwo i konserwację, po czterdziestce czeka Cię niesympatyczna niespodzianka. W najlepszym razie spadek energii, nadwaga, gorszy wygląd i różne dolegliwości. Mózg szybko się z tym godzi, a Ty dołączasz do grona powtarzających: „jak się obudzę i nic mnie nie boli, to znaczy, że umarłem”.

W gorszym razie przychodzą choroby cywilizacyjne: problemy z sercem, krążeniem, stawami, kręgosłupem. Wtedy żałujesz, że nie traktowałeś ciała z należytą uwagą wcześniej. Każdy skutek ma swoją przyczynę.

Nie znaczy to, że później nic się nie da zrobić. Będzie po prostu bardziej pod górkę.

Jak ma wyglądać reszta Twojego życia?

Kilka lat temu trafiłem na film kanadyjskiej organizacji, która promuje profilaktykę chorób serca. Dobrze pokazuje to, o czym piszę. Nie musisz rozumieć słów, obraz mówi wystarczająco dużo.

Zdrowe życie nie wymaga szczególnej wiedzy ani talentu. Trzeba po prostu codziennie wybierać rzeczy KORZYSTNE dla zdrowia i unikać tych, które mu szkodzą. Najważniejsze jest paliwo, czyli jedzenie. To ono ma największy wpływ na zdrowie w długiej perspektywie.

I tu jest haczyk. Żywność, którą na co dzień kupujesz w sklepie, jest słabej jakości. Nie będę się tu rozpisywać o chemii, konserwantach, barwnikach i wyjałowionej glebie, materiałów na ten temat jest mnóstwo. Fakty są takie, że praktycznie nie masz możliwości codziennie zjadać pełnowartościowego jedzenia w ilości, jakiej potrzebuje Twoje ciało, żeby długo działać jak należy.

Wzbogacanie diety jest koniecznością, jeśli chcesz być „przewlekle zdrowy”

Właściwe pytanie NIE brzmi: brać suplementy czy nie. Właściwe pytania brzmią:

  • czym wzbogacać dietę,
  • co wybierać,
  • czego unikać.

Na te pytania odpowiadam w kolejnych wpisach na tym blogu. Szczerze namawiam, żebyś zajrzał do nich, zanim kupisz kolejne pudełko z apteki.

🖖 Pomyślności!

Poznaj możliwości

Podaj dane i obejrzyj naszą niezobowiązującą prezentację. O email i telefon prosimy Cię wyłącznie po to, aby osoba, która Cię tu zaprosiła mogła dostarczyć Ci informacji. Szanujemy Twoje dane i nie ma opcji, aby były użyte w jakikolwiek inny sposób.

Wysyłając formularz, zgadzasz się na kontakt w sprawie, o którą prosisz. Kto przetwarza Twoje dane i jakie masz prawa: polityka prywatności.

Obejrzyj prezentację

45 minut konkretów o tym, jak działa biznes z WellU. Zostaw imię i e-mail, a od razu przejdziesz do nagrania.

Wysyłając formularz, zgadzasz się na kontakt w sprawie, o którą prosisz. Kto przetwarza Twoje dane i jakie masz prawa: polityka prywatności.

Poznaj możliwości

Podaj dane i obejrzyj naszą niezobowiązującą prezentację. O email i telefon prosimy Cię wyłącznie po to, aby osoba, która Cię tu zaprosiła mogła dostarczyć Ci informacji. Szanujemy Twoje dane i nie ma opcji, aby były użyte w jakikolwiek inny sposób.

Wysyłając formularz, zgadzasz się na kontakt w sprawie, o którą prosisz. Kto przetwarza Twoje dane i jakie masz prawa: polityka prywatności.